single

Historia Kiko

Prawdziwe rozmowy z absolwentami

W Caron, bycie Prawdziwym o Odzyskaniu oznacza dzielenie się prawdziwymi historiami prawdziwych absolwentów, aby pomóc innym ludziom, którzy potrzebują ich usłyszeć i znaleźć komfort w połączeniu.

Oto rzut oka na podróż Kiko w szczerym i wnikliwym Q&A.

Jak twoje życie przed Caron przyczyniło się do nadużywania substancji?

Na zewnątrz wszystko wyglądało typowo. Byłem zaangażowany w sport. Byłem zaangażowany w muzykę. Miałem bardzo wspierającą rodzinę. Ale nawet jeśli na zewnątrz wszystko wyglądało bardzo, bardzo normalnie, wewnątrz krzyczałem o pomoc. Nie mogłem znaleźć tego małego kawałka układanki, do którego należałem, a narkotyki i alkohol sprawiały, że czułem się jakbym był częścią tego wszystkiego. Pozwoliłem sobie na całkowitą izolację. Jeśli ludzie nie pili lub nie używali tak jak ja, to nie było ich w moim życiu.

Myślę, że punktem zwrotnym w uzależnieniu było bardzo szybkie przejście z gimnazjum do liceum. Kiedy zacząłem mieć problemy, moja rodzina powiedziała: "Znajdziesz swoją drogę. Daj sobie szansę." Nie chciałem czekać. Czułam się po prostu taka samotna. Przeszłam do szkoły publicznej z prywatnej i to był ciężki okres. Nie wiedziałam, jak zdobyć przyjaciół. Zawsze czułam się tak, jakbym nie dostała podręcznika zasad do życia, który mieli wszyscy inni. Kiedy doszedłem do pierwszego roku, wyrzucono mnie ze szkoły publicznej. Potem poszedłem do szkoły alternatywnej, gdzie znalazłem ludzi, którzy używali i pili tak jak ja.

Jaką rolę w twoim zdrowieniu odegrało zrozumienie i uznanie twojej tożsamości płciowej?

Zanim poszłam do Caron, przyrzekłam sobie, że umrę z tym sekretem. Zdecydowanie potrzebowałam kogoś, kto spotka się ze mną tam, gdzie byłam i będzie dla mnie łagodny, ponieważ byłam tak krucha i zraniona, skończona z życiem. Potrzebowałam być trzymana i być bezpieczna. Początkowo ujawniłam się jako lesbijka. Teraz identyfikuję się jako osoba transseksualna. Dorastałam chodząc do szkół, w których nie było to akceptowane i było wiele żartów. To, że Caron pozwolił mi żyć w ten sposób, było integralną i najważniejszą częścią mojego powrotu do zdrowia.

Personel, który pomógł mi się ujawnić i być prawdziwym sobą, jest powodem, dla którego mogłam to zrobić. Byłam tak mocno i delikatnie zachęcana do bycia tym, kim jestem. To właśnie z asystentami doradców miałem najwięcej do czynienia, to oni byli na pierwszej linii frontu, radząc sobie z moim negatywnym nastawieniem. To dzięki nim wykonałam ten skok wiary. I spotkałam się z większą miłością i akceptacją.

Czy możesz opisać swoje doświadczenia po Programie Rodzinnym w Caron?

Myślę, że Program Edukacji Rodzinnej dał mojej rodzinie pojęcie o tym, co muszą zrobić, jakie granice musimy ustalić. Byłem w stanie sformułować nowe przyjaźnie i nowe relacje i tę nową rodzinę ludzi, którzy mnie znają i doceniają, a ja ich doceniam i znam.

Przed Caronem nie wiedziałam, jak być przyjacielem, czy dzieckiem. Nie miałam pojęcia, co robić. Leciałam po prostu na siedzeniu w spodniach i spowodowałam wiele zniszczeń. Na szczęście nie powiedziałabym nawet, że udało mi się odbudować. Po prostu całkowicie zacząłem od nowa w wielu aspektach jako nowa osoba. Teraz jestem zupełnie inny. To zaszczyt móc być tam dla ludzi, kiedy ja nie byłem w stanie pokazać się przez tak długi czas. Oni przeszli przez wiele. Wiem, że to była długa podróż. Wciąż się leczymy, ale jest tam ta gotowość. Nie martwią się już o to, gdzie jestem. Jestem tak wdzięczny, że moi rodzice mogą teraz spać w nocy. To jest naprawdę, naprawdę fajne. Jeśli dzwonię do nich po dziewiątej w nocy, nie odbierają telefonu w panice. To po prostu niesamowite, że mogę niemal usłyszeć westchnienie ulgi, kiedy wszyscy jesteśmy razem w pokoju.

Jaka jest najważniejsza rzecz, której nauczyłaś się podczas pobytu w Caron?

Najważniejszą lekcją, której nauczyłam się w Caron jest to, że jestem tego warta. Ja jestem tego warta. Wszyscy jesteśmy tego warci. Powiedziałabym komuś, kto zmaga się z uzależnieniem i chce uzyskać pomoc: jesteś tego wart. Brzmi to tak banalnie. Po prostu w pewnym sensie zwijam się i powtarzam to jeszcze raz: żyjesz - masz szansę. Myślę, że to po prostu dawanie sobie szansy, po prostu szansa, że twoje życie może być takie, jak nigdy byś sobie tego nie wyobrażał.

Przed Caron, nigdy w milionie lat, w alternatywnym wymiarze, nie byłbym w stanie nawet wyobrazić sobie mojego dzisiejszego życia. Nie chodzi o rzeczy; chodzi o uczucia. Czułem się tak źle, kiedy piłem. Mogłeś dać mi nowy samochód, a ja byłbym nieszczęśliwy. Nie chodzi o rzeczy. To uczucie, że mogę wejść do pokoju i wiedzieć, że jestem tam mile widziany. To uczucie bycia wolnym od niepokoju i strachu o to, gdzie dostanę następny, albo nie czuć niepokoju, że ktoś się dowie, że go okradłem. To po prostu autentyczny, autentyczny sposób na życie, o którym przed Caron nie myślałam, że jest w ogóle możliwy.